Jeżeli osiągnę milion złotych za 10 lat, na koncie nadal zobaczę siedem cyfr. Problem w tym, że te siedem cyfr może kupować znacznie mniej niż dzisiaj.

Nie wiem, ile dokładnie będzie wart milion złotych za dekadę. Nikt tego dzisiaj nie wie. Mogę jednak policzyć kilka scenariuszy i oddzielić nominalny cel miliona od poziomu życia, który ten milion miał mi zapewnić.

ScenariuszSiła nabywcza 1 mln zł za 10 lat
średnia inflacja 2,5%około 781 tys. zł
średnia inflacja 4%około 676 tys. zł
powtórzenie wzrostu cen z lat 2016–2025około 638 tys. zł

To nie są trzy prognozy. To trzy modele. Prawdziwy wynik poznamy dopiero za 10 lat. Najbardziej historyczny wariant nie mówi, że przyszłość powtórzy ostatnią dekadę — pokazuje tylko skalę skutku, gdyby tak się stało.

Nominalny milion i jego realna wartość

1 000 000 zł za 10 lat nadal będzie nominalnie milionem. Saldo nie „traci procentów” tak, jak inwestycja po spadku na giełdzie. Zmienia się coś innego: ceny rzeczy, które chcę za te pieniądze kupić.

To właśnie jest siła nabywcza. Jeżeli koszyk zakupów kosztuje dziś 100 zł, a za 10 lat 128 zł, to dawne 100 zł wystarczy na około 78% takiego koszyka. Siła nabywcza spadła o około 22%.

Dlatego pytanie nie brzmi wyłącznie: „czy będę mieć milion?”. Równie ważne jest: „co będę mógł za ten milion zrobić?”.

Model 1: inflacja 2,5%

Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5% z przedziałem odchyleń ±1 punkt procentowy. Nie jest to zapowiedź, że w każdym kolejnym roku ceny wzrosną właśnie o 2,5%, ale rozsądny punkt odniesienia do pierwszego modelu.

Przy średniej inflacji 2,5% przez 10 lat:

1,025^10 ≈ 1,2801

Poziom cen byłby więc około 28,0% wyższy. Koszyk, który dzisiaj kosztuje 1 000 000 zł, kosztowałby wtedy około 1 280 000 zł. Z kolei przyszły milion miałby w dzisiejszych pieniądzach wartość:

1 000 000 ÷ 1,025^10 ≈ 781 200 zł

Czyli około 781 tys. zł, a jego siła nabywcza byłaby niższa o około 21,9%, w zaokrągleniu 22%.

Dlaczego ceny rosną o 28%, a siła nabywcza miliona spada o 22%, a nie o 28%? To dwie strony tego samego dzielenia: wyższy poziom cen liczę względem dzisiejszej kwoty, a przyszłą siłę nabywczą liczę jako dzisiejszą kwotę podzieloną przez wyższy poziom cen.

Model 2: inflacja 4%

Drugi wariant jest ostrożniejszy, ale nadal nie jest prognozą. Przy średniej inflacji 4% rocznie:

1,04^10 ≈ 1,4802
1 000 000 ÷ 1,04^10 ≈ 675 600 zł

Odpowiednik dzisiejszego miliona kosztowałby za 10 lat około 1 480 000 zł. Przyszły milion miałby dzisiejszą siłę nabywczą około 676 tys. zł.

Na koncie nadal widzę 1 mln zł. Jednak względem początkowego celu zakupowego brakuje prawie jednej trzeciej. To nie argument za paniką, tylko za tym, żeby liczby w planie co jakiś czas aktualizować.

Co naprawdę stało się w latach 2016–2025

Do trzeciego scenariusza wziąłem oficjalne średnioroczne wskaźniki CPI GUS: 99,4; 102,0; 101,6; 102,3; 103,4; 105,1; 114,4; 111,4; 103,6; 103,6. Po zamianie ich na mnożniki i przemnożeniu wychodzi:

0,994 × 1,020 × 1,016 × 1,023 × 1,034 × 1,051 × 1,144 × 1,114 × 1,036 × 1,036 ≈ 1,5664

To około 56,6% skumulowanego wzrostu cen. Średnioroczne tempo odpowiadające takiemu wynikowi to około 4,59%, czyli w zaokrągleniu 4,6% rocznie.

Gdyby następna dekada przyniosła identyczny skumulowany wzrost cen, przyszły milion miałby dzisiejszą siłę nabywczą około 638 400 zł, czyli około 638 tys. zł. Aby za 10 lat mieć równowartość dzisiejszego miliona, potrzebowałbym około 1,566 mln zł, czyli w zaokrągleniu 1,57 mln zł.

To nie jest prognoza na lata 2026–2035. To pokazanie, co stałoby się przy powtórzeniu historycznego wzrostu cen.

Średnia 4,6% może mylić

Średnia nie oznacza, że ceny przez 10 lat rosły spokojnie o 4,6% rocznie. Początek okresu był znacznie spokojniejszy, a później kilka lat wysokiej inflacji mocno podniosło wynik całej dekady. Nie potrzeba więc dziesięciu lat wysokiej inflacji, żeby istotnie zmienić długoterminowy wynik — kilka bardzo mocnych lat może mieć duże znaczenie.

W ostatniej dekadzie źródła presji inflacyjnej były różne: pandemia i zakłócenia łańcuchów dostaw, odbicie popytu, energia oraz skutki rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Nie zakładam, że te wydarzenia muszą się powtórzyć.

Technologia nie działa tylko w jedną stronę

Nie chcę budować tego tekstu wyłącznie wokół strachu przed inflacją. Technologia może zwiększać produktywność, ograniczać część kosztów i podnosić konkurencję. Część dóbr lub usług może dzięki temu tanieć względnie albo dawać znacznie więcej za podobną cenę.

Sztuczna inteligencja może pomóc w produktywności, ale skala długoterminowego efektu pozostaje niepewna. OECD przegląda badania dotyczące wpływu generatywnej AI na produktywność, innowacje i przedsiębiorczość; to dobry powód, by traktować ją jako możliwy czynnik, a nie gotową liczbę do wstawienia w planie. Telefon czy moc obliczeniowa dobrze pokazują postęp technologiczny, ale nie są miernikiem całej inflacji.

Towary, usługi i demografia

Oficjalny odczyt GUS za czerwiec 2026 pokazuje CPI +2,5% r/r, przy wzroście cen towarów o 1,3% i usług o 5,4%. To nie znaczy, że usługi zawsze będą drożeć szybciej niż towary. To tylko aktualny przykład, że różne części koszyka zachowują się inaczej: część towarów może mieć spokojne ceny, gdy usługi wyraźnie drożeją.

W tle jest też demografia. Eurostat w najnowszych projekcjach opisuje starzenie się społeczeństw europejskich, spadek udziału osób w wieku produkcyjnym i wzrost udziału starszych grup; Polska należy do krajów z silnym starzeniem się ludności. Te projekcje są scenariuszami opartymi na założeniach, nie pewną prognozą. Nie da się z nich uczciwie wyprowadzić konkretnej przyszłej inflacji. Można jedynie zauważyć mechanizm: mniej pracowników i więcej osób potrzebujących opieki może zwiększać presję na część usług wymagających pracy człowieka.

Nie ma jednej „mojej inflacji”

CPI GUS mierzy zmianę cen przy użyciu koszyka i struktury wydatków gospodarstw domowych. To potrzebny wspólny wskaźnik, ale nie oznacza, że każda osoba doświadcza dokładnie takiego samego wzrostu kosztów.

Ktoś z własnym mieszkaniem, niskimi kosztami transportu i prostym stylem życia może odczuwać zmiany inaczej niż osoba wynajmująca mieszkanie, często podróżująca i korzystająca z prywatnych usług. Nie tworzę własnego formalnego wskaźnika „inflacji osobistej”; chcę tylko pamiętać, że struktura wydatków ma znaczenie.

Co milion ma mi zapewnić?

Najważniejsze pytanie nie brzmi: „ile będzie wart milion?”. Brzmi: co ten milion ma mi zapewnić?

Mieszkanie

Jeżeli celem miliona jest zakup mieszkania, większe znaczenie mają ceny mieszkań niż sam ogólny CPI.

Finansowanie życia

Jeżeli milion ma finansować przyszłe wydatki, ważniejszy jest przyszły koszt mojego stylu życia. Artykuł o tym, czy milion złotych wystarczy, żeby nie pracować, pokazuje różne sposoby wypłacania pieniędzy z kapitału. Z kolei ile kapitału może wymagać 5000 zł miesięcznych wydatków pokazuje, dlaczego sama wypłata i ryzyko też są częścią równania.

Pierwszy etap budowania kapitału

Jeżeli milion jest pierwszym dużym etapem budowania majątku, inflacja nie sprawia, że cel nagle staje się bezwartościowy. To właśnie jest mi najbliższe. Na drodze do miliona nadal trzymam publiczny cel 1 000 000 zł. Aktualny wynik portfela pokazuję osobno w publicznym portfelu.

Nie zmieniam teraz celu na 1,5 mln zł ani inną arbitralną liczbę. Pierwszy milion nadal mówi mi, czy potrafiłem zbudować poważny kapitał. Od teraz chcę jednak rozróżniać dwa pomiary:

  1. Cel nominalny — jak blisko jestem miliona złotych na koncie lub w portfelu?
  2. Cel realny — ile nominalnie powinien wynosić przyszły cel, żeby odpowiadał sile nabywczej dzisiejszego miliona?

Raz w roku mogę sprawdzić zmianę cen, własne wydatki i potrzeby, przeliczyć nominalny odpowiednik pierwotnego celu, a potem porównać go z wynikiem portfela. To moje podejście, nie jedyna poprawna częstotliwość. Gdy chcę sprawdzić tempo budowania kapitału, pomocny jest też kalkulator.

Nominalny i realny wynik inwestycji

Ten sam porządek przydaje się przy ocenianiu inwestycji. Jeżeli portfel wzrósł nominalnie o 7%, a ceny o 4%, realny wynik nie wynosi matematycznie dokładnie 3%. Dokładne obliczenie jest takie:

1,07 ÷ 1,04 − 1 ≈ 2,88%

Czyli około 2,9% realnie albo około 3% w prostym przybliżeniu. Realny wynik lepiej pokazuje, czy wzrost majątku faktycznie zwiększył jego siłę nabywczą.

Podsumowanie scenariuszy

ZałożenieWartość 1 mln zł za 10 lat w dzisiejszych pieniądzachNominalna kwota potrzebna za 10 lat, by odpowiadała dzisiejszemu 1 mln
2,5% rocznieok. 781 tys. złok. 1,280 mln zł
4% rocznieok. 676 tys. złok. 1,480 mln zł
wzrost cen jak 2016–2025 — scenariusz historyczny, nie prognozaok. 638 tys. złok. 1,566 mln zł

Pierwszy milion nadal pozostaje celem. Tyle że sama liczba nie wystarcza do określenia wolności finansowej. Ważniejsze jest to, jakie możliwości i poziom bezpieczeństwa ta kwota ma zapewnić.

Milion pozostaje milionem na koncie, ale nie musi pozostać milionem w moim życiu.